Lekcja 1: Przestań przeginać :)

To nie jest mój tekst, ale Pawła Królaka i może mogłabym go pozmieniać, aby stał się moim……ale jestem na takim etapie, że szanując prawa autorskie pozwalam sobie, aby więcej osób mogło się zapoznać z tym, co mądre i  bardzo trafnie określa mój stan od czasu do czasu i myślę …. I myślę …. I chcę…. Chcę ZMIANY !!!! Lekcja 1 : Przestań przeginać – 1 kwietnia 2019 roku !!!!

……………………………………………………………………………………………………..

Oj, znam to…

…zarówno ze swoich własnych doświadczeń w prowadzeniu różnych firm, jak i pracując bezpośrednio przez ostatnie lata z kilkuset przedsiębiorcami na różnych etapach rozwoju ich biznesów…

Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale wiedz, że mnóstwo przedsiębiorców znajduje się w takiej samej sytuacji jak Ty…

Ciężko pracują… Wkładają w tę pracę całą energię i swoje serce… a efekty? No cóż, powiedzieć, że są dalekie od ideału, to jakby nic nie powiedzieć…

Mógłbym opowiedzieć Ci dziesiątki historii takich przedsiębiorców…

Na przykład pewnego restauratora, który jest tak życzliwy dla swoich klientów i swoich pracowników… że zapomina o własnym biznesie i twardych wynikach finansowych…

Albo pewnego właściciela salonów samochodowych, który miał świetne wyniki sprzedaży i zbierał nagrody… a jednocześnie najbardziej rosły jego długi…

Albo pewnego producenta jachtów, który tak dbał o swoich pracowników, że dziś (po kilkunastu latach) kilku z nich jest milionerami, a on w tym czasie… zbankrutował.

Albo dziesiątki historii małych przedsiębiorców, którzy walczą o przetrwanie każdego miesiąca…

A pewnie jeszcze więcej historii takich przedsiębiorców, którzy doszli do pozornie spokojnego poziomu, gdy zarabiają tyle, co dobry specjalista na etacie…

…i nawet nie mają świadomości, że ze swoją wiedzą i umiejętnościami pewnie u kogoś zarobiliby więcej, a nie musieliby ponosić tego całego ryzyka.

Po co Ci to wszystko piszę?

Bo to naprawdę powszechne zjawisko.

Wygląda to tak: jest sobie przedsiębiorca. Zakłada firmę… i jeśli przetrwa te pierwsze najtrudniejsze lata… to jakoś sobie radzi. Ale z jego marzeń niewiele zostaje… Często „jakoś przędzie”, ale wystarczy jeden poważny kryzys i takiej firmy już nie ma.

I widzisz, gdyby tak po prostu być musiało, gdyby ten schemat był jakimś prawem natury, to w ogóle nie zawracałbym Ci głowy tym kursem.

Tyle, że naprawdę tak być nie musi. Firma może być rentowna. Większość biznesów może przynosić co najmniej dwa razy większe zyski niż teraz… i najczęściej wystarczy w tym celu wprowadzić jedynie kilka drobnych zmian.

To nie jest nic „kosmicznego”. To nie są jakieś wielkie rewolucje czy gigantyczne inwestycje.

Wszystko dlatego, że te pieniądze, których tak mocno takiemu przedsiębiorcy brakuje… w firmie tak naprawdę SĄ. Wystarczy je tylko namierzyć i zacząć działać trochę inaczej, żeby nie uciekały.

Bo większości przedsiębiorców, z którymi pracowałem, mnóstwo pieniędzy przeciekało przez palce… Nawet sami nie zdawali sobie sprawy, ile codziennie tracili.

A to dlatego, że nie robili właściwych rzeczy. I na tym kursie właśnie o tych WŁAŚCIWYCH RZECZACH porozmawiamy.

Żeby było jasne: daleki jestem od stwierdzenia, że w biznesie liczy się tylko zysk, albo że zysk jest najważniejszy. To przedsiębiorca decyduje, co jest jego celem i co jest w jego firmie najważniejsze.

Ale pieniądze i zyski to tlen dla biznesu. Bez tego nie da się oddychać. Firma bez gotówki przypomina człowieka, który dusi się, gdy zabraknie mu powietrza.

Temu będziemy się starali zaradzić… żeby Twoja firma przestała się dusić. Żeby – jak to się potocznie mówi – „złapała oddech”.

A zaczniemy od czegoś bardzo prostego…

Wiesz, co jest najczęstszą przyczyną braku gotówki w firmie?

Gdy zadaję to pytanie różnym przedsiębiorcom na szkoleniach, konsultacjach czy na studiach MBA, na których wykładam, to słyszę najczęściej odpowiedź: „za mała sprzedaż”, „za mało klientów”.

To jest bardzo ważny element (i w drugiej połowie kursu się nim zajmiemy), ale to nie jest najczęstszy powód braku gotówki…

Prawdziwy najczęstszy powód braku gotówki jest taki, że te pieniądze KTOŚ PO PROSTU WYDAJE…

I uwaga… prawdopodobnie tym „ktosiem” jesteś Ty :–)

Banalne, prawda? Ale boleśnie prawdziwe!

Bo prawda jest taka, że każdą kwotę w swojej firmie da się wydać. Firma to jest potwór z gardłem bez dna – każde pieniądze jest w stanie pożreć.

A każdego dnia jako właściciele zmagamy się z nowymi pokusami i jeśli tylko w firmie są pieniądze, to najczęściej znajdziemy sposób, by coś z nimi zrobić.

Oczywiście są też osoby, które są niezwykle zdyscyplinowane i jeśli jesteś jedną z takich osób, to ten problem Ciebie pewnie nie dotyczy… ale bądźmy szczerzy – takich osób jest bardzo mało i większość niestety wpada w tę pułapkę wydawania pieniędzy.

Bo wciąż inwestują, licząc na to, że w przyszłości będzie lepiej… że firma będzie większa i wtedy wreszcie będzie zarabiać…

Bo widzą tak wiele nowych potrzeb w firmie (np. nowy komputer, samochód, etc.) i skoro mają pieniądze, to czują, że muszą coś z tym zrobić…

Albo np. czują, że trzeba zatrudnić nowych pracowników…

To wszystko jest ważne…

Tylko musisz pamiętać, że potrzeby będą zawsze i zawsze będą okazje do wydatków. Ale to, ile wydajesz, musi być dostosowane do tego, na jakim etapie rozwoju jest firma i jakie ma możliwości.

Zasada jest prosta:

– Jeśli Twoja firma ma 5 tys. miesięcznego przychodu, to nie możesz działać tak, jakby miała 20 tys. przychodu.

– Jeśli ma 20 tys. przychodu, to nie możesz działać tak, jakby miała 50 tys.

– Jeśli ma 50 tys. nie możesz działać tak, jakby miała 200 tys.

Wiesz chyba, o co mi chodzi, prawda? Zawsze dostosowuj wydatki do możliwości.

Ale jak to zrobić, jeśli wokół jest tyle pokus?

Pierwsze rozwiązanie, które Ci proponuję i które bardzo dobrze się u mnie od lat sprawdza to zamrażanie pomysłów.

Jako przedsiębiorca masz na pewno tych pomysłów w biznesie niemało. Wiele z nich wymaga inwestycji. Podstawowa zasada jest taka: spisuj każdy pomysł, a potem wrzucaj go do „zamrażarki”, czyli na zbiorczą listę wszystkich takich pomysłów na przyszłość. U mnie rolę takiej zamrażarki pełni tablica korkowa w moim gabinecie, gdzie zapisuję pomysł na małej karteczce i przyczepiam go do tablicy. I w danym czasie pracuję tylko nad maksymalnie 3 nowymi projektami w firmie. Za żadne inne pomysły ani inwestycje się nie biorę, dopóki nie zrealizuję trzech najważniejszych w danym momencie projektów.

Co to daje? Że każdy pomysł musi odczekać swoje w tej „zamrażarce”. Dzięki temu często w międzyczasie pojawią się nowe rozwiązania, które mogę do realizacji tego pomysłu wykorzystać, a jednocześnie ta metoda chroni mnie przed podejmowaniem decyzji o impulsowych inwestycjach.

Zbliżoną do tego metodą jest zasada 30 dni, którą też możesz z powodzeniem wykorzystać. Polega ona na tym, że każdy nowy wydatek (oczywiście w granicach rozsądku, nie mówimy np. o papierze toaletowym) ma poczekać 30 dni, zanim rzeczywiście dokonasz zakupu. Przykładowo: chcesz sobie kupić nowego laptopa do pracy… musisz więc poczekać 30 dni. Dopiero po 30 dniach możesz zastanowić się ponownie nad takim zakupem i ewentualnie go dokonać.

Ta metoda daje jedną kluczową korzyść – tę samą zresztą co „zamrażarka”: zdejmuje z nas impulsową chęć zakupu, czyli rozbija mechanizm psychologiczny, któremu łatwo ulegamy i który pakuje nas często w kłopoty finansowe.

Trzecią metodę nazywam „niech inwestor to oceni”. Polega ona na tym, że jeśli chcesz dokonać w firmie jakiejś inwestycji, to najpierw wykonaj w głowie proste ćwiczenie…

Wyobraź sobie, że to nie jest Twoja firma (nie jesteś w niej właścicielem), ale jest to firma, w którą chciałbyś zainwestować jako zewnętrzny inwestor. Czy gdybyś widział, że właściciel tej firmy podejmuje taką decyzję o wydaniu pieniędzy na to, na co w danym momencie chcesz je wydać, to jakbyś taką firmę i jej właściciela ocenił jako potencjalny inwestor? Czy to sprawiłoby, że stwierdziłbyś „no to jest dobra decyzja! Widać, że temu człowiekowi warto powierzyć swoje pieniądze”, czy raczej powiedziałbyś „kurcze, skoro on chce moje pieniądze na takie rzeczy wydawać, to rezygnuję z inwestowania w tę firmę”.

Te trzy metody pozwalają złapać dystans do sytuacji i przypuszczam, że ochronią Cię przed większością wydatków, których potem mógłbyś żałować…

Innymi słowy: w ten sposób prawdopodobnie rozwiążesz najczęstszy powód, przez który w firmie brakuje pieniędzy.

I na tym w zasadzie moglibyśmy ten temat ograniczenia niepotrzebnych inwestycji zamknąć, ale o dwóch sprawach warto jeszcze wspomnieć:

Pierwsza sprawa – pracownicy. Zatrudnienie niewłaściwej osoby lub w niewłaściwy sposób to jeden z najczęstszych błędów finansowych, które bardzo dużo kosztują. Ktoś kiedyś policzył, że na źle przeprowadzonej rekrutacji firma często traci więcej niż równowartość rocznej pensji danego pracownika. Sporo – nie uważasz?

Dlatego jeśli masz wątpliwości, czy zatrudnić… to nie zatrudniaj.

No i przede wszystkim: zanim zatrudnisz, naucz się to robić właściwie, profesjonalnie, żeby takich błędów uniknąć. Jako Coraz Lepsza Firma możemy w tym pomóc (zacznij od poczytania na naszym blogu tekstów o zatrudnianiu).

I druga sprawa: ponoszenie wydatków to nie jest kwestia zero-jedynkowa – kupić lub nie kupić, zainwestować lub nie zainwestować. Bardzo często okazuje się, że możemy osiągnąć ten sam efekt bez inwestowania pieniędzy lub inwestując znacznie mniejsze pieniądze. Np. robiąc coś samemu, kupując używane zamiast nowego, kupując tańszy substytut – możliwości jest mnóstwo. Zawsze zadawaj sobie więc pytanie: „czy mogę ten efekt osiągnąć taniej?”.

Podsumujmy zatem wskazówki z tej lekcji:

  1. Jeśli chcesz odzyskać te pieniądze, które dziś Ci uciekają, to zacznij od fundamentu – przestań przeginać z wydawaniem pieniędzy.
  2. Dostosuj wydatki (szczególnie nowe wydatki i „inwestycje”) do możliwości firmy – będziesz więcej inwestować, gdy już zaczniesz więcej zarabiać, ale nie teraz, gdy tych pieniędzy nie masz.

To się wydaje banalne i oczywiste. Ale zdziwiłbyś się, jak wielu przedsiębiorcom brakuje pieniędzy właśnie z tego powodu – po prostu za szybko te pieniądze wydają i zbyt wcześnie inwestują…

Zanim więc przejdziesz nad tym do porządku dziennego – zastanów się, ile razy sam też temu uległeś…

Następnym razem zajmiemy się dokonaniem pewnego fundamentalnego podziału… Przedsiębiorcy, którzy tego podziału nie robią, bardzo często wpadają w podwójną pułapkę braku pieniędzy…

AL

avatar