LISTOPADOWO, ŚWIĄTECZNIE…I ROGALOWO :D

Listopad jest miesiącem zawsze ważnym dla Polaków pod względem świąt które przypadają na ten czas….

Dopiero obchodziliśmy 1.11 Święto Zmarłych, odwiedzając groby bliskich nam osób, których niestety, nie ma już wśród nas ….

A już za chwilę 11.11 Święto Niepodległościw tym roku podwójnie ważne gdyż świętować będziemy 100 rocznicę odzyskania Niepodległości. Jest to jedno z najważniejszych świąt Państwowych, gdzie czcimy pamięć tych którym tak naprawdę zawdzięczamy nasze państwo… Po 123 latach zaborów – niewoli naznaczonej walką, cierpieniem i wysiłkiem wielu Polaków – nasz kraj odzyskał suwerenność.

W tym roku ten dzień wypada w niedzielę , a jako że jest to 100 rocznica, postanowiono uczcić to podwójnie i 12.11 również Polacy mając dzień wolny i będą świętować…

11 listopada jest również  podwójnym świętem dla Poznaniaków, gdyż w tym dniu obchodzimy Imieniny ulicy św.Marcina i wcinamy tradycyjne rogale świętomarcińskie…ale może od początku…Skąd ta tradycja??

Tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, gdy podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub w zastępstwie, z ciasta zwijanego w wole rogi.                      

Kościół łaciński przejął ten zwyczaj, łącząc go z postacią św. Marcina. Kształt ciasta interpretowano jako nawiązanie do podkowy, którą miał zgubić koń świętego.

Powstaniu rogala towarzyszy legenda: Dawno, dawno temu wyśnił go jeden z poznańskich piekarzy. Ujrzał on we śnie świętego Marcina jadącego na koniu, podniósł zgubioną przez jego konia podkowę i postanowił, że będzie piekł ciasto w takim kształcie.

W Poznaniu tradycja wypieku rogali świętomarcińskich na 11 listopada istniała już na pewno w 1860, kiedy to opublikowano w „Dzienniku Poznańskim” najstarszą dziś znaną reklamę rogala świętomarcińskiego.. Popularna jest jednak legenda, że tradycja wypieku rogali świętomarcińskich w Poznaniu sięga 1891 roku.                                                       

Gdy zbliżał się dzień św. Marcina (11 listopada), ówczesny proboszcz poznańskiej parafii pod wezwaniem św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby – wzorem patrona – zrobili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na apel proboszcza, upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta.                           

Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo. Zwyczaj wypieku w 1901 przejęło Stowarzyszenie Cukierników. Po I wojnie światowej do tradycji obdarowywania ubogich powrócił Franciszek Raczyński, natomiast tuż po II wojnie światowej przed zapomnieniem rogala uratował Zygmunt Wasiński.

Tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich na dzień 11 listopada przetrwała w Poznaniu do dziś. Aby cukiernia mogła używać nazwy „rogale świętomarcińskie” lub „rogale marcińskie”, musi uzyskać certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego .W tym dniu poznaniacy zjadają kilkaset ton rogali -które do najtańszych nie należą,ale nie wiem czy ktoś byłby w stanie się im oprzeć bo certyfikowane są naprawdę pyszne 🙂 i raz w roku warto zgrzeszyć 😀

Mówi się również, że choć jednego symbolicznie należy zjeść żeby dobrobyt był… więc my już dzisiaj wcinamy 😛

W Poznaniu istnieje również Żywe Muzeum Rogala Świętomarcińskiego w którym poza tym, że można upiec rogala, usłyszeć jego tradycję powstania to jeszcze poznać lepiej Poznań, jego gwarę, a wszystko to z dużą dawką humoru 🙂

~MK~

avatar