Rozterki rekrutera c.d.

Ostatnio opisywałam sytuację w której to kandydaci do pracy bardzo chętnie dzielą się informacjami co do przyszłego zatrudnienia.

Ale oczywiście nigdy historii za wiele…

Wczoraj do ostateczności zostałam doprowadzona (być może powinnam poczytać blogi moich koleżanek o stresie i planowaniu zadań – no stress) przez jednego z kandydatów do pracy.

Mianowicie kandydat przeszedł pozytywnie dwa etapy rekrutacji więc wnioskuję, że mu zależało skoro dotarł tak daleko.

Wszystko spoko, zostały omówione wszystkie warunki pracy i płacy. Kandydat obejrzał swoje stanowisko pracy również w „realu”. Klient zadowolony, my zadowolone. Zapraszam gościa do biura na uzupełnienie formalności i po skierowanie na badania.

A tu niespodzianka…

Posypały się pytania odnośnie dokumentów do uzupełnienia: a dlaczego tak dużo? a dlaczego BHP? a dlaczego tu jest TO napisane a nie COŚ INNEGO? – oczywiście on wie najlepiej jak powinno być, nie przyjmując do wiadomości faktu, że skoro umowa to i ZUS i US, gdzie pracodawca musi delikwenta zarejestrować. Tutaj cierpliwość moja wisiała na włosku, ale dalej dzielnie tłumaczę co, z czym dlaczego, a dlaczego tak a nie inaczej.

Skierowanie na badania lekarskie również zostało poddane wątpliwości – bo przecież ja to robiąc po raz tysięczny albo i więcej na pewno źle zrobiłam. Ale ok, cierpliwość i zdystansowanie ważna rzecz, więc jedziemy dalej.

Po długim monologu odnośnie co jest ze mną i firmą nie tak słyszę pytanie: „może mnie Pani zarejestrować do lekarza bo nie chce się narażać na koszty?” uuuuffff głęboki oddech, dzwonimy do przychodni lekarskiej…Termin był na 11 godzinę (do lekarza) i wisząc na słuchawce z rejestratorką pytam się czy rejestrujemy bo to najszybszy możliwy termin … i co słyszę? „Rezygnuję z pracy, bo do 11 głodny nie będę chodził”….

i tu moja cierpliwość została pogrzebana z kretesem pod jednym stwierdzeniem …

Puenta jest taka, że rozumiem jeśli kandydaci do pracy pytają się o dokumenty i zapisy w nich … jasne, jeśli jest coś nie jasne to wyjaśniajmy to przed podpisaniem umowy, tak aby obie strony nie były rozczarowane. Ale to? Oh a już myślałam, że nic mnie nie zdziwi…

P.S. Macie jakieś podobne historie? Chcecie się Nimi podzielić? J Chętnie poczytam w komentarzach!

 

~ Paulina Grajoszek

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz