Techniki relaksacji. Jak odpoczywać efektywnie w pracy cz. I

Zdarza Ci się czasem, że w czasie pracy puszczają Ci nerwy, wybuchasz, pocą Ci się ręce i zaciskają tak, że następnego dnia masz zakwasy, a wieczorem w domu czujesz jakby Cię przejechał pociąg?

A wszystkie te objawy zaczynają się, gdy Twój szef podchodzi do Twojego stanowiska pracy, złowrogo patrzy i  zrzuca na twe biedne barki, które są podkurczone ze strachu do poziomu uszu, coraz to więcej obowiązków, po czym daje upust swojemu niezadowoleniu. Zbyt wysokie napięcie, trudności z koncentracją, lęk i zamęt w głowie, fizyczne zmęczenie, zwolnienie refleksu a nawet bezsenność – oto skutki nadmiaru obowiązków czy konfliktów w pracy.

Te syndromy to objawy stresu, zarówno u Ciebie jak i Twojego szefa czy współpracowników. Na nich nie możesz wpłynąć, ale na siebie już tak.

Co zrobić, aby spokojnie i bez trzęsących się rąk zabrać się konstruktywnie do swojej pracy, aby wyjść wcześniej niż przed północą?

Chciałabym przedstawić dzisiaj 2 krótkie techniki, które pozwolą się odstresować i wykorzystać owocnie czas na pracę, aby poprawić swoje funkcjonowanie w pracy i przede wszystkim wspomóc swoje zdrowie fizyczne i psychiczne 🙂

Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że Twój organizm to nie maszyna, nie narodziliśmy się jeszcze terminatorami. Ulega naturalnemu zużyciu i trzeba mu robić przerwy w pracy. 10 minut przerwy przy skrajnym wysiłku umysłowym, może w efekcie skrócić naszą pracę o np. godzinę, bo mózg po odpoczynku staje się wydajniejszy. Ale przerwy muszą mieć też swoje zasady. Zrezygnuj z wyjścia na kawę bądź papierosa, a w zamian tego otwórz szeroko okno i zrób parę ćwiczeń oddechowych.

Zaczynając od…

… świadomego treningu oddechowego. Nie jest wielkim odkryciem, że proces oddychania jest silnie powiązany z naszą psychiką. Stres, strach, silne emocje wywołują określoną reakcję naszego organizmu – mózg w takich sytuacjach aktywuje układ współczulny, który powoduje przyspieszenie akcji oddechowej, starając się w ten sposób dostarczyć większe ilości tlenu, czyli związku niezbędnego do wytwarzania energii. Fakt życiodajnego wpływu tlenu na nasze ciało często jest niedoceniany, a przecież często radzimy: „weź kilka głębszych oddechów i do dzieła”, „odetchnij” itd. Podczas spaceru po świeżym powietrzu dotleniamy nasz organizm i po powrocie czujemy się wypoczęci, mózg jest w stanie efektywniej pracować, skóra wydaje się bardziej aksamitna, odżywiona. Wiele systemów medytacyjnych, religijnych przywiązuje ogromną wagę do prawidłowego oddychania, upatrując w nim źródło spokoju, relaksacji, naturalnego rytmu.

Spróbuj znaleźć w ciągu dnia kilkanaście minut na poniższe ćwiczenia oddechowe:

1.Usiądź wygodnie, rozluźnij mięśnie, przymknij oczy.

2.Wdychaj powietrze nosem, wydychaj ustami.

3.Podczas wdechu wypychaj okolice brzucha (używając mięśni brzucha i przepony), spychając powietrze do niższej części płuc.

4.Zatrzymaj oddech i policz do pięciu.

5.Potem wolno wydychaj, rozluźniając barki, tułów i brzuch.

6.Oddychaj swobodnie, głęboko.

Jak widać nie są to skomplikowane ćwiczenia, a efekt może być nieproporcjonalny do włożonego wysiłku. Możemy pogłębić relaksację oddechową poprzez spokojną muzykę albo dźwięki natury (szumiący strumień, wiatr itp.) albo powtarzanie w myślach słów kojarzących się pozytywnie – spokój, zdrowie, szczęście, miłość.

 

 

Muzykoterapia

Również mało skomplikowana metoda. Kładziemy się wygodnie na łóżku i przez 15 – 20 minut wsłuchujemy się w kojące dźwięki. To może być „muzyka natury”, łagodne utwory instrumentalne – ważne, aby skupić się tylko na słuchaniu, wszystkie złe myśli zostawić poza sobą. Można zamknąć oczy albo wpatrywać się bezwiednie w jeden punkt, na horyzont, ulubione zdjęcie. Odłożyć na bok zmartwienia i pobyć tylko ze sobą. Metoda może być stosowana w różnych schorzeniach, które przebiegają z wzmożonym napięciem mięśniowym – chorobach neurologicznych, bolesnym miesiączkowaniu, rehabilitacji po urazach rdzenia kręgowego…

Następnym razem przedstawię kolejne techniki radzenia sobie ze stresem…

Póki co zachęcam do wypróbowania…

Do następnego! 🙂

Agata

avatar